Powrót do dzieciństwa: Wbijajcie! Widzimy się w BAZIE!

Długo myślałem nad tym, co jeszcze oprócz dziwnych narzędzi do słuchania muzyki kojarzy mi się z dorastaniem na przełomie lat 90/00 i moje myśli powędrowały w kierunku spędzania wtedy wolnego czasu. A uwierzcie mi, że każde dziecko miało wtedy w piździec czasu. Nie było facebooka, youtube, smartfonów… Niektórzy nawet nie mieli komputera! A inni mieli komputer, ale tak jak ja z bratem, mieli do niego ograniczony dostęp. W naszym przypadku do około godziny dziennie. Wyobraźcie sobie, że i tak rzadko się z niego korzystało, bo nie było co na nim robić! A ileż to razy może bawić zmiana tapety, albo oglądanie wygaszacza-labiryntu? Z nadmiaru więc czasu większość dnia spędzało się poza domem. Na polu, dworze, czy co Wy tam macie w rodzinnej miejscowości. Z taką aktywnością kojarzy mi się jedno zajebiście ważne słowo:

Baza

Czym była ta mityczna baza? Wszystkim i niczym jednocześnie. Każda ekipa dzieciaków wtedy miała swoje bazy. Taką bazą mogła być szopa, komórka na narzędzia, miejsce pod schodami, domek na drzewie (który wtedy był największym marzeniem dzieci! Taki odpowiednik współczesnego quada, iPhone’a albo rodziców – jeżeli wychowujesz się w bidulu), betoniarka, kępa krzaków, drzewo, na które da się wejść i nie spierdolić epicko na głowy rówieśników (-10 punktów do respektu), albo nawet wzgórze z betonowym słupkiem (a… może to był nagrobek? :/). Wszystko, co było choć przez chwilę niezmienne i dało się to określić jakoś w przestrzeni mogło zostać bazą. O bazie wiedzieli wszyscy, ale dla rodziców musiała być tajnym miejscem odosobienia, gdzie jak dostałeś jebaną brukselkę na obiad, to mogłeś się wypłakać, że wyrodni rodzice wciskają Ci coś, na czym nawet mucha boi się usiąść, a siada nawet na gównie!

Najważniejsze w bazie było to, że trzeba było o nią zadbać. I to tak, że Perfekcyjna Pani Domu mogłaby się schować. Dlatego też porządkowało się gałęzie, montowało siedzonka, zbierało zużyte prezerwatywy, zostawione w tym miejscu przez poprzednią cywilizację, trzymało ogarnięte patyki-miecze i patyki-karabiny i koniecznie kosiło pokrzywy! Pokrzywy to był, zaraz po rodzicach, wróg numer jeden! Organizowaliśmy szeroko zakrojone akcje, piłowaliśmy patyki, żeby były ostre jak dowcipy Strasburgera i szliśmy wyżyć się na tych biednych roślinach. Pomijam fakt, że od fruwających wszędzie liści, każdy był bardziej poparzony, niż gdyby te pokrzywy dalej rosły sobie tam spokojnie… W bazie można też było pogadać z kumplami o tym, która dziewczyna w szkole Ci się podoba, co śmiesznego się odjebało na wuefie, kto nowy się wprowadził w sąsiedztwie i ma zajebistą siorę na studiach, poruszało się ważne tematy z filmów (jeszcze nie porno). Ogólnie to jak porównam sobie tamte czasy i to, jak teraz ja spędzam czas, to nie wiem, czy wytrzymałbym dzisiaj pół dnia siedząc gdzieś w krzakach i grzebiąc coś przy kijach wyciętych z leszczyny sąsiada.

Baza miała jeszcze jedno ważne zadanie. Pozwalała z ukrycia obserwować, co się dzieje dookoła. Do tego świetnie sprawdzało się drzewo, albo wspomniany już wcześniej domek. Monitoring obejmował ludzi na ulicy, psy, koty, grzybiarzy, samochody, okoliczne budynki, a czasem i przebierającą się sąsiadkę. Chuj z tym, że widać było tylko popiersie (jak ktoś nie wie czym jest popiersie, to chyba te całe Cezary w tych no… w tych Rzymach miały). Wyobraźnia zawsze dorabiała resztę. Nagle można było się znaleźć w ruchliwym świecie fantastyki, gdzie samochody zamieniały się w F-16, obcy ludzie w gobliny, kije w miecze świetlne, a pobliskie wzgórze w Górę Przeznaczenia. Jakie to było wspaniałe, że te wszystkie uniwersa potrafiły się przenikać i mieszać w zbiorowej wyobraźni grupy dzieci. Bez żadnych map, wykładów, schematów i tłumaczeń. Każdy wiedział, co jest gdzie i czy jest chłopcem, czy dziewczynką :O! Bywały przypadki, że dostawało się szlaban za nakurwianie we wszystko, co się rusza z łuku i trzeba było bazę przenieść w inne miejsce i uzupełnić zarekwirowany przez mamusię arsenał. Nic prostszego! Nagle z kuchni znikał nóż, jedno popołudnie pracy i 100 metrów od starej bazy pojawiała się nowa, jeszcze bardziej ściśle tajna. Bez pokrzyw.

Niestety era baz bezpowrotnie zniknęła z naszego społeczeństwa. Pokrzywy zajmują coraz to nowsze nisze ekologiczne i nikt regularnie nie sprawdza, czy sąsiadka wreszcie zaświeciła cycem przez okno. Teraz niestety moi rówieśnicy przenieśli swoje bazy do biur. Znoszą tam sobie gadżety, których żona nie pozwala im trzymać w domu, spotykają się z kumplami i chodzą razem na papierosa. Gadają o tym jak najebali się w weekend, czym jeździ Józek, a czym Mariusz. Oceniają, czy któraś z koleżanek z pracy umie chodzić na obcasie i czy jej fryzura do niej pasuje (ogólnie sprowadza się to do:
Korposzczur1: Widziałeś Halinkę jak się dzisiaj odjebała?
Korposzczur2: Noooo….

Albo:
Korposzczur1: Widziałeś dzisiaj Grażynkę co na siebie włożyła?
Korposzczur2: Kurła! To już ja lepiej umiem się ubrać!
)
Co jeszcze mogę powiedzieć? Każde miejsce mojej pracy niczym nie różniło się od baz z dzieciństwa. Tak samo mamy tam swój zakątek, gdzie nikt nie czepia się, że kubek z zaschniętą kawą stoi obok monitora już drugi tydzień, gdzie luźno gadamy z innymi uczestnikami korporacyjnej niedoli i gdzie obserwujemy przez okno, czy ktoś umie parkować, jakie ma auto, czy jest najebany, jak się ubiera. Nawet sfera wyobrażeń się nie zmieniła. Dalej wyobrażamy sobie, że szef nas pochwali, na pasku z wypłaty objawi się Matka Boska i dopisze do widocznej tam kwoty kilka zer i że jesteśmy ważni w tej całej machinie. Z pozytywnych rzeczy pamiętajcie, że to się nie zmieni jeszcze przez 40 lat 🙂

Powodzenia i pamiętajcie o bazach, bo tak szybko odchodzą! A sponsorem dzisiejszego posta był cytat:

Kurła… Kiedyś to było!

PS. Sorry za grafikę, ale nie chciało mi się wycinać tła z nowych twarzy, więc wlepiłem to, co miałem już ogarnięte. Stąd na przykład jest tam Jezus – jakby ktoś się dziwił :*

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: