„Kurła, kiedyś to było” jako nowa atrakcyjna kategoria wpisów! Łał!!!

Dobry. Wczoraj, pod wpływem książki jednego z moich ulubionych twórców, odbyłem podróż do przeszłości. Skutkiem tego było przypomnienie sobie wszystkich reliktów poprzedniej epoki (przełom lat 1990 i 2000) i pewnego rodzaju nostalgia. Dlatego też witam Państwa w mojej nowej serii wpisów! Krótkich wpisów. Żeby każdy mógł powrócić do swojego dzieciństwa i zaklnąć pod nosem:

Kurła, kiedyś to było…

Dzisiaj jeszcze nie będzie o niczym konkretnym. Zrobię tylko wstęp. Nakreślę scenerię i klimat, bo nie wiem, czy każdy rozumie, co tu się zaraz odjebie. Będziemy dwa razy w tygodniu wracali do ikon dzieciństwa mojego pokolenia. Do klasycznych momentów każdego, kto spędził dzieciństwo w latach 1990 – 2005…

A była to epoka, kiedy Neostrada wykręcała nieprawdopodobne 512 kbps, telefony miały analogowe przyciski, bawiło się w chowanego, zamiast Facebooka funkcjonowała Nasza Klasa i Fotka.pl, a rolę youtube pełniła Viva i MTV (jak ktoś w domu miał satelitę a nie kablówkę). Ach! Były to czasy muzycznych zachwytów. Ściąganych empetrójek z torrentów i słuchania ich na urządzeniach wielkością zbliżonych do ciężarówki. Albo na Mp4! Pamięta ktoś w ogóle taki sprzęt? W erze snejka na telefonie i kupowanych z ostatnich stron magazynów tapet z kanciatymi cycami, mogliśmy cieszyć się teledyskami, albo serialami (też ściąganymi z torrentów) na wyświetlaczach wielkości znaczka pocztowego. W samochodach bez klimatyzacji, które można było naprawić młotkiem i taśmą klejącą, królowały radia na kasety (Ba! O ile kogoś było stać na takie radio!). Brakowało też w nich pasów na tylnej kanapie. W sumie to i tak nie były wtedy potrzebne, bo nie było nawet przepisów zmuszających kogokolwiek w pojeździe do ich zapinania!

Tak… Było to też królestwo wyobraźni. Wszystko, co udało się znaleźć koło domu mogło zostać wykorzystane jako rekwizyt do zabawy. Kij zamieniał się jednocześnie w miecz i karabin, kawałek steropianu z budowy sąsiada był jednocześnie statkiem i tarczą, a jak trzeba było, to potrafił się też zamienić w kawałek tortu na improwizowanym przyjęciu dla przyjaciół i maskotek. Kępa krzaków stawała się bazą, którą broniło się nawet za cenę życia. Dobranocka o 19:00 wyznaczała koniec dnia. A żeby wyrwać laskę wystarczyło pochwalić się komunijnym zegarekiem-cebulą, gumami kulkami, albo pracą starego. Rodzice demonizowali obcych z cukierkami, postęp technologiczny, Świadków Jehowy i używki, jednocześnie wypuszczając dzieci same na całe dnie na boisko koło szkoły bez żadnych monitoringów na telefonach, ani nawet zegarka, a jak wróciło się dużo później to zamiast „Dobrze, że wróciłeś! Tak się martwiliśmy…” słyszało się „O ty mały niewdzięczny chujku! Jak ojciec wróci z roboty to Ci przypierdoli pasem, że zapomnisz jak się nazywasz!”

Takie to właśnie były wspaniałe i beztroskie czasy i każdy wraca do nich z rozżaleniem, patrząc na dzisiejsze sposoby wychowania dzieci i młodzieży. Za kilkanaście lat zobaczymy, w którym kierunku w końcu pójdzie ten świat. Na razie pozostaje nam tylko wspominać i uśmiechać się, szeptając pod nosem „Dokładnie tak Kocia Dupo… Tak było, Ty stary pryku!”.

A przed weekendem wypatrujcie posta, w którym napiszę o starych MP3 i muzyce, której się wtedy słuchało na sprzęcie audio rodziców 😉 Pamiętajcie! O świcie patrzcie na wschód!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: