Za starzy na seks? O! Szybcy i seksi. Tak. Może być… Mmmm… Do-bry-ty-tuł.

Dzisiaj wreszcie wjedzie ciężki temat. Odpowiadając na Wasze pytania, to nie – przerwa od poprzedniego posta nie powstała w związku ze zbieraniem informacji, ani infiltracji jakiejś zjebanej grupy. Zwyczajnie mi się nie chciało, bo jestem leniwą, grubą bułką. Albo może miałem inne rzeczy na głowie? Albo zwyczajnie wciągnęły mnie dyskusje na grupach dla płaskoziemców i zryły mi banię do tego stopnia, że porzuciłem logiczne myślenie i skupiłem się na telepatycznym odczytywaniu i powielaniu bzdur losowo wygenerowanych przez mózg króla Sanjaya’i (niby słowiańskie imię, a ni chuj nie wiem jak to odmienić).

A dzisiaj będzie o seksie. Co?! Seks przed 22:00? W publicznych mediach? Chuj. Jak szaleć to szaleć. Spróbujemy zacząć od seksu i przejść w bólach do jakiejś puenty. Nie wiem jeszcze jakiej – zobaczymy, co się urodzi… Ostatnio wkręciłem się w dużo różnych dziwnych tematów i przed chwilą uzmysłowiłem sobie, że wszystkie łączy tylko i wyłącznie seks. Ale nie taki zwykły – oj nie! Chyba, że dla kogoś normalnym i naturalnym jest to, co odjebał Lesiu Pękalski albo Edmund Kolanowski. To wtedy nie wnikam (Halo? Policja? Proszę przyjechać na łordpresa).

Wpadła mi w ręce ostatnio Biblia Szatana i jako typowy miłośnik horrorów i szafarz okultyzmu stwierdziłem „chuj, najwyżej nie zasnę później w nocy”. Początek w bardzo ciekawy sposób opisuje zasady życia takiego typowego satanisty, ale ja oczywiście z językiem na wierzchu czekałem na tekst o seksie. O tym rytualnym, satanistycznym seksie. O orgiach, spijaniu krwi z nagich dziewic i ogólnie o ruchańsku pozbawionym całkowicie sfery tabu. Znacie to? Wszystkie chwyty dozwolone. A tu dupa (hehe). Niczego takiego nie znalazłem. Natomiast właśnie w dziale zasad pojawiło się coś, co teoretycznie opisuje taki wolny seks. Całość jest utrzymana w konwencji: nie udawaj, że czegoś żałujesz, ograniczeniami jest tylko własne sumienie i prawo, a wszystko, co sprawia Ci przyjemność i mieści się w poprzednich ograniczeniach jest dobre i prowadzi do uwolnienia umysłu od czegoś tak absurdalnego jak na przykład poczucie winy z powodu marszczenia freda. Nie wiem jak Wy, ale ja od razu skojarzyłem to trochę z tą nierównością między mężczyzną, a kobietą w dzisiejszym świecie. Coś na zasadzie sebikowego „He he. Klucz, który otwiera wiele zamków jest dobry, ale zamek, do którego pasuje wiele kluczy – chujowy”. Wiem, że trochę odbiegam nagle od poglądów, które kreowałem od początku istnienia bloga, ale mój szowinizm od zawsze był śmieszkowy, więc uspokójcie dupy i czytać dalej, bo na koniec sprostuję to wszystko jakimś chamskim żartem :O

A teraz poważny akapit! Patrząc na dzisiejsze dziewczyny i kobiety zastanawiam się, jak to się stało, że w średniowieczu płeć piękniejsza dawała się tak traktować. Przecież teraz, drogie panie, okręciłyście sobie świat wokół palca! Mnie to cieszy. Przynajmniej żyje się prościej. Nie masz wątpliwości, czy wyjść z chłopakami na striptiz, bo wiesz, że jak pójdziesz, to żona Cię zabije, a w najlepszym wypadku spuści taki wpierdol, że pasowałoby to zgłosić jako przemoc w rodzinie (ale nie wypada, bo jesteś facetem). To trochę tak jak z religią i przykazaniami 😀 Może byś tak komuś zrobił coś na złość? Nie! Bo będziesz siedział w piekle i przerzucał gówno z lewej na prawą, a później z prawej na lewo, żeby w końcu w jedną kupę wsadzić stopy, a w drugą ryja. Mimo wszystko, gdzieś jest zakorzenione przeświadczenie, że kobiety powinny się „oszczędzać” tylko dla tego jedynego. Moim zdaniem jest to trochę krzywdzące. Nie zrozumcie mnie źle, bo nie chodzi mi o to, żeby nagle każdy ruchał się z każdym, tylko o to, że nikt nie powinien być oceniany z tego powodu, jakie ma potrzeby – dodatkowo – potrzeby, których realizacja nikogo nie krzywdzi. Nie ukrywam: mamy tu do czynienia z innym kalibrem w przypadku, kiedy przykładowa Dżesika chce mieć 1000zł, więc okrada losową osobę w autobusie (albo robi dwójkę dzieci – ale nie o tym będzie),  albo kiedy chce się poruchać co drugi dzień z innym facetem. Zasady powinny być proste: do póki nie robisz komuś krzywdy to ruchaj sobie ile chcesz, ale przypinanie później takiej osobie łatki dziwki (albo jebaki, chociaż to drugie ma raczej pozytywny wydźwięk) jest krzywdzące – lepiej ją nazwać „kobietą wyzwoloną”? 😀 Chyba nie ma to znaczenia, bo jakkolwiek byśmy tego nie nazywali zawsze wskazuje to na definicję kobiety lekkich obyczajów. Tak się przyjęło w naszej kulturze i pewnie jeszcze długo tak zostanie.

Kurwa… No to poleciałem. Nie wyczerpałem tematu, a już dojebałem puentą… No grubo. Coś wymyślę. Mam! Od seksu do frustracji!

Jak wspominałem wcześniej, sam zgwałciłem własny mózg reportażami o przestępcach seksualnych i pytaniami, co by było gdyby… Zaczęło się to od tego, że pierwszy „bohater” – Lesio wspomina, że zanim zaczął gwałcić, mordować itp. odczuwał już mega popęd i poprosił swojego szwagra, żeby ten kupił mu dmuchaną lalę. Ale niedobry szwagier mu jej nie kupił, więc frustracja Lesia gromadziła się, aż w końcu nie wytrzymał i zaczął zabijać kobiety, żeby się zaspakajać przy ich ciałach. To akurat jest hardcore’owy przykład, ale nie szukając daleko – każdy kto był w związku, gdzie pojawił się seks (nikt z Was? To musicie sobie to wyobrazić – szczególnie Ty Rudy) wie, że jak ma się dłuższą przerwę to narasta takie napięcie, frustracja… I naturalnym podejściem byłoby takie napięcie rozładować, ale nie! Nie ma tak łatwo. Wtedy dziewczyna jest zbyt wkurwiona, żeby się zgodzić na jakieś seksy, a oczywiście jest wkurwiona, bo nie ma seksu (błędne koło, albo w moim przypadku donut – bo jestem gruby). No. Więc taki seks pozwoliłby wszystko poukładać, nikomu nie zaszkodzi, a gwarantuję, że dzięki temu na ryju faceta pojawi się szeroki uśmiech. I może dla odmiany nie będzie mu się wtedy chciało jebnąć swojej dziewczyny na dobranoc jak się nawali przed telewizorem najtańszą wódą z monopolowego.

Ja jebe, co to się dzisiaj w mojej głowie dzieje… Dobra. Będzie chyba coraz gorzej, więc jebnę jeszcze tym obiecanym żartem na koniec, a jutro (jako, że zmieniam pracę i nie mam nic do roboty) może napiszę coś śmiesznego – w końcu…

– Misiaczku? Ładne mam włosy?
– Ładne.
– A oczy?
– Też ładne.
– A usta?
– Renata, co jest kurwa?! W lustrze się przestałaś odbijać?

PS. Wiecie, że jak się wpisze „szowinistyczne dowcipy” w google to wyskakuje: http://szowinistyczne.dowcipy.pl? 😀 Nie miałem wątpliwości, że będą tam żarty jakich potrzebowałem.

Jedna myśl na temat “Za starzy na seks? O! Szybcy i seksi. Tak. Może być… Mmmm… Do-bry-ty-tuł.

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: